Czasami wydaje mi się, że jedynymi szczęściarzami pośród śpiochów są ci, którzy umarli
Kategorie: Wszystkie | na poważnie | odyseja kosmiczna
RSS
piątek, 06 lipca 2007
ja to mam pecha

W ciągu ostatnich 3 lat nie byłam u lekarza tyle razy, co w ciągu ostatnich 3 dni...

Wyszło na to, że zaraziłam się do Maćka, tzn. byłam niewyspana i złapałam wirusa i teraz jakiś czas [ok.3 tyg] pomęczę się z parszywym zapaleniem jamy ustnej. Boli cholernie. Jeść nie mogę. Pić nie mogę. W niedzielę impreza urodzinowa Mamy, a ja tylko wąchać będę. Uroczo. Ból przeszkadza mi nawet w czytaniu książek ... Teraz pozostaje modlić się o szybkie odzrowienie... I kolejny tydzień siedzenia w domu. Coby nie roznosić zarazków... Gorszych wakacji nie pamiętam !

czwartek, 05 lipca 2007
10 dni

Ile może zmienić się w życiu człowieka w ciągu 10 dni?
Wiele. Czasem o dużo za dużo.

10 dni temu nie wiedziałam jeszcze, że będę pracowała we wakacje...
10 dni temu nie wiedziałam jeszcze, że coś wyjdzie z tym wolontariatem...

A teraz...
Popracowałam 3 dni i muszę siedzieć w domu, bo miałam osłabiony organizm przez co złapałam jakąś podstępną bakterię, która zaatakowała moją jamę ustną i przełyk. Dzięki temu nie mogę ani jeść, ani pić. Niby mam jakieś leki, antybiotyki, płyny do płukania, ale boję się, że to nic nie da, a bakteria będzie się dalej rozprzestrzeniała [ co też z chęcią robiła w ciągu ostatniej doby ]. I tak z człowieka skaczącego ze szczęścia można się zamienić w człowieka myślącego tylko i wyłącznie o stanie swojej paszczy od wewnątrz...

Mam nadzieję, że od poniedziałku mi nieco minie, bo wolałabym iść do pracy [i tak już mi ucieknie 60 zł przez te dwa dni], a nie znów do lekarza.

niedziela, 01 lipca 2007
jeszcze sobotonio

Wczorajszy dzień był dość niespodziewanie udany :) A to pewnie dlatego, że nic a nic nie planowałam...

Od 13 do 14:30 byłam u Pani [tej z wolontariatu]. Bardzo miło się rozmawiało i dowiedziałam się ciekawych rzeczy o jej życiu. Obiecała, że jeśli będzie się dobrze czuła to opowie mi kiedyś o powstaniu warszawskim, bo brała udział [ma 92 lata obecnie]. Dzisiaj też idę do niej o 13, ale na nieco krócej, bo jestem padnięta.

Po południu wybyłam na łowy, czyli z Ka posiedzieć na ławce przed blokiem jej babci :P Impreza niespodziewanie przeniosła się do jej domu za miastem, gdzie siedziałam do 22. Oczywiście czasu nie marnowałyśmy. Na Skype'a się wlazłyśmy i rozwijanie umiejętności językowych poszło w ruch. Kiedy już nam się znudził cały szereg Turków to zagadałyśmy do Meksykańczyka... który okazał sie nad wyraz inteligentnym osobnikiem i miło było porozmawiać :D Zaczęło się po francusku, ale na szczęście Ray zna też angielski, co nas uszczęśliwiło niezmiernie. Ray [22 l.] jest studentem inżynierii [nie wiem jakiej] i zna cztery języki obce: hiszpański, portugalski, francuski i angielski... Gdyby znał jeszcze polski to bym się chyba oświadczyła :D No i interesuje się polityką - polski rząd kojarzy tylko po tym, że nie lubią homoseksualistów...

 Wniosek jeden: Im więcej alkoholu krąży we krwi, tym lepiej się spika :) (to może być sposób na zaliczanie sprawdzianów z angielskiego i niemieckiego :P)

czwartek, 28 czerwca 2007
na nowej drodze życia

Tytuł przewrotny. A może nie tak do końca?

Od najbliższej soboty [30 czerwca] zaczynam przygodę z wolontariatem. Miła, starsza pani, eks-pielęgniarka. Mam się u niej pojawić o 13 i posiedzieć z 2 godzinki :) Jakoś zleci.

Druga sprawa. Nowa [ pierwsza ] praca :) Pilnowanie 2-letniego Maćka od 7 do 16 [lub dłużej]. Jak na wakacyjną robotę to zawsze to coś :) Pieniądze niewielkie, ale nie to najważniejsze. Od czegoś trzeba zacząć. Mam nadzieję, że przetrwam w jednym kawałku. I moje nowe "dziecko" też :) Startuję w poniedziałek [2 lipca] przed 9 ... życzcie powodzenia ! :P

Relacjonować pewnie będę na bieżąco wszystko. Jak dobrze, że chociaż w sierpniu wybywam za granice pięknej Polski na całe dwa tygodnie !!! Chyba dopiero teraz to doceniam. Pierwszy prawdziwy "urlop" :) Który będzie mnie kosztował połowę pensji :) Ale co tam, niech stracę :))

Kurdę, ale mi się skakać chce z radości. :)))

 
1 , 2 , 3